Orgia polityczna

O pewnej możliwości pisania znów (albo po raz pierwszy) dla nikogo i dla wszystkich

W jednej z instrukcji dla rekrutów wydanej przez nazistowską propagandę w latach II wojny mo­że­my przeczytać następujące zalecenie: „Gdziekolwiek żołnierz natknie się na intelektualistę, powinien go bezlitośnie zwalczać”. We wcześniejszej partii tekstu ów tajemniczy intelektualista wraz z gra­da­cją inwektyw, która nieubłaganie postępuje w kolejnych akapitach, obniża cały czas swój poziom w hierarchii stworzonego bytu, przynajmniej tradycyjnie rozumianej

Akt polityczny/akt estetyczny: Jelinek i Bardot

Obraz Gustave’a Courbeta „Rozkosz i rozleniwienie” („Sen”) namalowany został na zamówienie tureckiego ambasadora w Sankt Petersburgu, Paszy Khalila Beya, kolekcjonera sztuki erotycznej, i w założeniu miał służyć jedynie prywatnej kontemplacji i stymulacji. W rozkoszy i w rozleniwieniu, a być może we śnie pogrążone są dwie namalowane na obrazie kobiety. Niewątpliwie jeszcze przed chwilą oddawały się fizycznej miłości. Teraz wyczerpane tulą się do siebie, ich nogi są wciąż mocno splecione, ale łona powoli oddalają się. Blondynka o delikatnej, alabastrowej skórze opiera głowę na piersi brunetki, której ciało wydaje się być silniejsze i twardsze. Obok nich, na łóżku przykrytym białą pościelą, a częściowo gwałtownie odrzuconą, czerwonawą kapą leży zerwany w przypływie namiętności naszyjnik z pereł i złoty grzebień podtrzymujący wcześniej włosy jednej z kobiet, które teraz splątane, w nieładzie otaczają ich piersi i głowy.

Literatura w stanie wyższej konieczności

Literatura musi być polityczna, ponieważ w Polsce nie zostało dokończone dzieło nowoczesnej emancypacji. Polska jest przestrzenią dziwnego przenikania się elementów najbardziej archaicznych z częściowo urzeczywistnioną nowoczesnością oraz z elementami naszej lokalnej, dzikiej ponowoczesności, dodatkowo komplikującymi i tak już złożoną sytuację. W tym zamęcie powinniśmy uzyskać jakąś orientację, by sprostać wyzwaniom, jakie przed nami stoją. Literatura, właśnie jako splot najróżniejszych narracji interpretujących społeczną rzeczywistość, ma być jednym z naszych przewodników . Inny ważny postulat również związany jest z koniecznością emancypacji i również zamienia literaturę w pewnego rodzaju narzędzie – tym razem ma to być oręż radykalnej krytyki politycznej albo społecznej. Otóż krytyka – jeśli faktycznie jest radykalna – powinna kwestionować całość „systemu”. Nie może ona poprzestać na efektach, zatrzymać się, na przykład, na poziomie jednostkowej psychologii. Powinna nie tylko (i nie tyle) piętnować i wyśmiewać, ile docierać do podstawowych mechanizmów zniewolenia: „Niech to będzie dekonstrukcja tych mechanizmów, a nie tylko kpienie z konsekwencji ich działania” – powiada Sławomir Sierakowski. Innymi słowy – literatura musi stać się orężem strukturalnej krytyki kapitalizmu.

O możnowładztwie

(Lekko zmodyfikowany fragment znacznie obszerniejszej Teorii przywództwa.

Redakcja zdecydowała się go opublikować po części z racji zbieżności z wątkiem przewodnim niniejszej edycji OM.

Przede wszystkim jednak składamy tym tekstem hołd wspaniałym czasom polskiej literatury, ostatnim być może tak wielkim. Niepowtarzalnym czasom baroku – gdy poeci korzystali nie tylko z dobrodziejstw urzędów, ale ponadto z opieki możnych. Poeci-żołnierze, poeci-dyplomaci, poeci-spiskowcy... – sami pełni możności.

Literatura i polityka

Szanowni Państwo! Drodzy Goście! Panie i Panowie!

Serdecznie Państwa witam w imieniu Redakcji OM oraz Instytutu Filozofii, którego uprzejmości zawdzięczamy możliwość spotkania w „13”.

Czym jest reakcjonizm dziś?

Panie i Panowie, pytanie, jakie zawiera się w tytule obecnego wystąpienia, czym jest reakcjonizm dziś, jest o tyle retoryczne czy wręcz naiwne, że, jak to doskonale wiemy, widmo reakcji krąży po ziemi.

Czy jednak pojęcie reakcyjności jest w ogóle stosowne i operatywne? Faktycznie, w naszych czasach to słowo nieco zużyte, podobnie jak i parę innych jeszcze słów, których będziemy mimo to używać. Wszelako źródła i obiektywne uwarunkowania owego zużywania się pewnych słów (a wraz z nimi również pewnych pojęć) i ich dyskursywnego zamierania, mogą, jak się okaże, stać się przedmiotem pewnej „podejrzliwości”. To skądinąd ciekawe, dlaczego pojęcie „reakcyjności” – i kilka innych, np. pojęcie „masy” albo „piękna” – stało się, by tak to określić: niemodnymi, dlaczego uchodzą one za „zużyte” i „niewspółczesne”.

Oczywiście, nie chodzi o to, by reaktywować pojęcie reakcji w jakimś jego starodawnym czy klasycznym sensie. Ale właśnie dlatego warto go może przypomnieć.

Subskrybuj zawartość