Esej
Flaubert i Baudelaire, jak również może paru innych, odrzucali społeczeństwo z wszystkimi jego atrybutami i przypadłościami: historią, postępem, masą, koleją żelazną, wzrostem gospodarczym, przyrostem demograficznym, alfabetyzacją, produkcją przemysłową etc. Chcieli wyjść tym zjawiskom naprzeciw zachowując własną indywidualność, pojęli jednak, a w każdym razie założyli, że uciec od tego się nie da. Tu właśnie rozpoczyna się epoka nowoczesna w sztuce: przekroczyć teraźniejszość, przekroczyć aktualność, przebić się przez społeczeństwo, historię, postęp, nowoczesność liczbę, masę, kolej żelazną, wzrost gospodarczy, przyrost demograficzny, alfabetyzację, produkcja przemysłową, ale działając, przynajmniej wyjściowo wewnątrz ich żywiołów. Nie ma zrazu danego żadnego „ponad nimi”, nie ma „poza nimi”, a raczej trzeba dopiero tę pozaczasową perspektywę odnajdywać, trzeba wyrzeczenia, trzeba złożonej strategii. Nie odrzuca się tu aspiracji metafizycznych, ale metafizyka musi być siłą rzeczy "immanentna" wobec społeczeństwa, to znaczy to, co potencjalnie wysokie bądź głębokie, tkwić musi organicznie w "płaskiej" rzeczywistości społecznej.
Choć wydaje się, że żyjemy w świecie pełnym „wydarzeń”, w istocie warunki możliwości naszego świata są warunkami niemożliwości, neutralizacji jakiegokolwiek wydarzenia. Rzeczywistość, jak powiada Baudrillard, stała się integralna, co oznacza, że nie sposób uczynić w niej żadnego wyłomu. To, co się dzieje, może nas jeszcze czasem zaskakiwać, jednak najbardziej zaskakujące jest właśnie to, że w gruncie rzeczy „nic się nie dzieje”. Tradycyjnie wydarzeniem par excellence była Rewolucja. Wystarczy przyjrzeć się dzisiejszym „kolorowym” rewolucjom, by skonstatować ich dogłębnie post-rewolucyjny charakter.
Już w latach 80’ Baudrillard zwrócił uwagę na wieże WTC – przypisując im rangę symbolu najnowocześniejszego stadium kapitalizmu, w którym zakodowane w symetrii binaryzmów różnice społeczne przestają odgrywać realną rolę, ustanawiając zamknięty system wzajemnego odniesienia i odbicia. Pozostaje rzeczą niewyjaśnioną, czy islamiści czytali Baudrillarda – ale na swój sposób odpowiedzieli oni na jego apel (pokochaj i uwolnij swoją śmierć)...
Problem władzy, jej asymetrycznych przepływów i nierówności posłuszeństwa, jakie stąd wynikają, powstaje już na najwcześniejszym etapie rozwoju, a władanie i posłuch kształtują się jako aspekty świadomości naiwnej, zawsze niosąc z sobą coś z przed-racjonalnej dziecinności i własciwych jej odruchów. To dlatego w dorosłym życiu uczymy się raczej woalować, konwencjonalizować, maskować, formalizować zarówno rozkazy, jak i posłuszeństwo: ich przepływy, im bardziej bezpośrednie i intensywne, tym bardziej nas „upupiają”
Bohaterka „Przygody” przemierza rzeczywistość, której nie da się uratować, jak mówi w pierwszej scenie filmu ojciec Anny. Przestrzenie filmowe, które kontempluje, są doskonale statyczne, wizualnie nasycone walorem pustki, a przez to fascynujące i niebezpieczne. Przede wszystkim jednak precyzyjne i symetryczne pejzaże to odpsychologizowane obrazy rzeczywistości. Antonioni świadomie zerwał z estetyką krajobrazu jako stanu duszy.
Jeśli myśli Boga układały się swego czasu zgodnie z prawami kombinatoryki (a nie np. woli albo serca), to pornografia – choć zapewne nie omnipotentna – podąża jednak, z iście nieziemską konsekwencją i cierpliwością, tą niegdyś przetartą ścieżką.
Zawsze się zastanawiałem, jak to możliwe, że pociąga mnie zarówno ulotność i nieuchwytność poezji, jak i czysto strukturalne aspekty języka, elementy gramatyki takie jak np. koniugacja i deklinacja. Kiedy przed laty rozpocząłem naukę języka węgierskiego, z jednaką pasją zgłębiałem wiersze węgierskich poetów oraz zawiłe wzory odmian.
Gdyby w naszych czasach żył jakiś dionizyjski filozof, to jakże zatroskanym spojrzeniem musiałby ogarnąć współczesne europejskie przybytki zabawy i tłumnego celebrowania ciał, owe podziemne lochy lub wielokondygnacyjne fabryki, które jednak rzadko zasługują na miano lupanarów; w których tańczy się bez wyobraźni, flirtuje bez dowcipu, bez polotu używa instynktów; używa też narkotyków, lecz nie przeprowadza eksperymentów na świadomości
Historia piłki nożnej ma się do historii ludzkości tak oto: ledwie sto lat przeciw lat tysiącom. Jednak odbija się w niej, jak w mrowisku ze sklepu zoologicznego, całość życia społecznego. Rozumiejąc futbol, zrozumiemy człowieka jako istotę społeczną. Jego kres pozwoli przewidzieć kres ludzkości. Arche i telos. W futbolu wypełnia się filozofia.
Żeby odpowiedzieć na pytanie czym jest i czym może być Orgia Myśli, powinniśmy chyba zacząć od początku, czyli właśnie od tych dwóch całkiem nieprzypadkowych słów: Orgia Myśli. W nich samych, nie tylko w ich znaczeniu, lecz i w ich strukturze, w tym, co to znaczenie tworzy i warunkuje, kryje się odpowiedź na moje pytanie. Nie jest to bowiem sama orgia, gdyż wówczas mielibyśmy do czynienia z czasopismem czysto hermetycznym i niezrozumiałym, jeśli w ogóle mogłaby być mowa o jakiejkolwiek formie czasopisma. Ale nie jest to też czysta myśl, nie jest to komentarz, który w jasny sposób coś o czymś by mówił, ciąg myśli nie biorący pod uwagę tego, co je stwarza, i co wkrada się w przerwy między nimi. Nie jest to jednak także zwykła suma: orgia + myśli. Istota tego związku wyrazowego jest czymś innym. Poprzez zestawienie słów otrzymujemy więcej niż ich sumę. Iloczyn? Jego metaforyczne możliwości chyba tu nie wystarczają. Zatem chodzi mi o jeszcze więcej, jest to jednak, trzeba podkreślić, innego rodzaju „więcej”.
|