Jacek Dobrowolski

Orgia Myśli o Polsce: Ofiary losu, czyli polskie, arcypolskie

Dodano 13.04.2010

Zwykle odkrywamy, że życie nie lubi podporządkowywać się ludzkim przekonaniom i pobożnym życzeniom. Że to ono pisze historię, że wymyka się his­to­rio­zofii i nie lubi dostarczać argumentów na istnienie opatrzności. Jednak w tym wypadku to his­toria napisała życie, podporządkowała własnej narracji, zmuszając je do takiego obrotu wydarzeń, do tak niesamowitych i wymownych koincydencji, jakby to opatrzność je dyk­towała – i przy okazji traktowała nas, Polaków, szczególnie. Napastliwa opatrznoś­cio­wość Drugiego Katynia ma w sobie przemożną władzę triumfującej symboliki (narodowej, romantycznej, martyrologicznej), wobec której nieko­nie­cznie musimy padać na kolana, ale mo­że­my łatwo przewidywać, czym ona stanie się dla Polski i dla polskiej samo­świadomości.

Czytaj dalej

Ofiary losu, czyli polskie, arcypolskie

Dodano 13.04.2010

Zwykle odkrywamy, że życie nie lubi podporządkowywać się ludzkim przekonaniom i pobożnym życzeniom. Że to ono pisze historię, że wymyka się his­to­rio­zofii i nie lubi dostarczać argumentów na istnienie opatrzności. Jednak w tym wypadku to his­toria napisała życie, podporządkowała własnej narracji, zmuszając je do takiego obrotu wydarzeń, do tak niesamowitych i wymownych koincydencji, jakby to opatrzność je dyk­towała – i przy okazji traktowała nas, Polaków, szczególnie. Napastliwa opatrznoś­cio­wość Drugiego Katynia ma w sobie przemożną władzę triumfującej symboliki (narodowej, romantycznej, martyrologicznej), wobec której nieko­nie­cznie musimy padać na kolana, ale mo­że­my łatwo przewidywać, czym ona stanie się dla Polski i dla polskiej samo­świadomości.

Czytelnik (7): Między katastrofą a entuzjazmem - o "Miłości, wojnie, rewolucji" E. Bendyka

Dodano 05.03.2010

Rzadko pojawiają się u nas książki, których zakres wyznacza ontologia aktualności, a perspektywę - spojrzenie globalne, czyli nieograniczone do czubka polskiego nosa. "Miłość, wojna, rewolucja" tworzy pod tym względem standard prawie bezprecedensowy, świadczący o tym, że jej autor to intelektualista iście "kosmopolityczny". Nie znaczy to, że o sprawach lokalnych nie ma tu mowy - przeciwnie. I właśnie to, że umieszczone są one w kontekście światowym, nie dominując nad nim, nadaje im wiarygodne proporcje, a zarazem czyni ciekawszymi, niż wtedy, gdy rozpatrywać je w nich i dla nich samych.

Czytelnik (6): Sebald - po katastrofie

Dodano 12.07.2009

Jedna ze strategii mających na celu pokazać, dlaczego to czy owo jest ciekawe, głębokie i godne uwagi, polega na tym, że wskazuje się na obecne w tym czymś napięcia, wewnętrzne sprzeczności i paradoksy. Bieguny, pomiędzy którymi waha się myśl autora. Jest to może w przypadku W.G. Sebalda przedsięwzięcie szczególnie przewrotne, ale i płodne. – Autor ten “na pierwszy rzut oka” może wszak sprawiać wrażenie prozaika bardzo nobliwego, “moralnie i politycznie słusznego” i doskonale niekontrowersyjnego. Idealnego wręcz kandydata do rozmaitych oficjalnych nagród... 

 

Krótkie wprowadzenie do rzeczy, których wciąż nie nauczyliśmy się od Nietzschego

Być może najważniejsze, co Nietzsche próbuje osiągnąć, sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, jak przebierać wśród prawd, jak być wybrednym w świecie relatywnym? Jak nie dać się przytłoczyć nadmiarowi interpretacji? Jak nie być głupim tam, gdzie nie sposób być mądrym, ale zarazem nie być tak naiwnym, by cokolwiek wykluczyć i dać się sprowadzić do „uniwersalnego minimum”? A więc – poszukujemy kryterium maksymalistycznego doboru inkluzywnego.

Czytelnik (5): "Łaskawe" Jonathana Littela

20.10.2008

Spróbować zrozumieć człowieka w hitlerowcu, SS-manie i zbrodniarzu wojennym – i to człowieka z grubsza normalnego, takiego jak my, niepozbawionego żadnych „ludzkich uczuć”, a nawet w jakiś sposób może – o zgrozo! – bardziej kulturalnego niż my, głębszego niż przeciętna, inteligentnego, światowego i trzeźwego – zamiast skarykaturyzowanego przez pop-kulturę demona zbrodni pozbawionego „wszelkich ludzkich uczuć”, jakiego zwykle widzimy patrząc na dżentelmena w czarnym mundurze i z trupią czaszką na czapce – to wykonać eksperyment, który, o ile się uda, może się stać traktatem o nowoczesnej ludzkiej duszy.

21 października (wtorek) o 18.00 w PR II J. Dobrowolski będzie uczestniczył w audycji na temat "Łaskawych".

Letni Czytelnik (3, korespondencyjny): Muratow, Rzym

15.08.2008

...Tylko raz Muratow przechodzi niejako sam siebie i daje się ponieść bachicznej duszy Rzymu. Otóż miasto to jest przede wszystkim, jak o tym wiedzą wszyscy, którzy je odwiedzili, miastem baroku: do tej pory jego urbanistyka, architektura, substancja noszą dominujące piętno XVII wieku; to, jak wygląda jeszcze dziś Rzym, w dużej mierze wymyślili Bernini, Borromini i kilku innych podążających ich śladem pod kuratelą papieży, których wielką zasługą było to, że bardziej zajmowali się sztuką niż modlitwą. Ich wpływ na kształt Rzymu był tak znaczący, że do dziś możemy przeżyć coś tak olśniewającego jak napicie się wody z jednego z setek źródeł i nagła konstatacja, po ugaszeniu pragnienia, że ta fontanella to dzieło Berniniego, autora słynnej „Ekstazy św. Teresy”...

Letni Czytelnik (2): Kłopoty z Žižkiem

26.07.2008

...Z jednej strony ożywia Žižek stary i dobrze znany komunał: „Trzeba w coś wierzyć”. Jak można jednak uwierzyć na serio w to, że „trzeba w coś wierzyć”? Czy za tą wiarą istotnie stoi dobra wiara? Czy może raczej ironia, arbitralność, przewrotność? W końcu wiara to nie do końca jest coś, na co można się zdecydować (w przeciwieństwie, być może, do niewiary) – a więc jest coś zrazu, strukturalnie wręcz sztucznego i fałszywego w Žižkowym „skoku wiary”. To nie Kierkaegaard, ani nawet Tertulian. Za duże ma poczucie humoru, za dużo w tym zgrywu i wyrachowania. Z drugiej zaś strony, to zapewne właśnie przeciwstawienie wiary „zdrowemu rozsądkowi” odpowiada u Žižka za istotną moc jego refleksji, siłę reinterpretacji całej rzeczywistości.

Swobodne zapiski prozą na wiele tematów, ale do przeczytania w parę chwil

Dlaczego muchy zawsze latają po liniach prostych? Musza prostolinijność kontra komarza krzywolinijność.

Baudrillard - postmodernizm, postpolityka, postnihilizm

Już w latach 80’ Baudrillard zwrócił uwagę na wieże WTC – przypisując im rangę symbolu najnowocześniejszego stadium kapitalizmu, w którym zakodowane w symetrii binaryzmów różnice społeczne przestają odgrywać realną rolę, ustanawiając zamknięty system wzajemnego odniesienia i odbicia. Pozostaje rzeczą niewyjaśnioną, czy islamiści czytali Baudrillarda – ale na swój sposób odpowiedzieli oni na jego apel (pokochaj i uwolnij swoją śmierć)...

Subskrybuj zawartość