Polska jako komunał

Autor: 

Dodano 02.05.2010

Zapraszamy na drugie spotkanie z cyklu "Orgia Myśli o Polsce" pt.

"Polska jako komunał"

Udział wezmą:

Agata Bielik-Robson (IFIS PAN)

Michał Kozłowski (UW)

Bartosz Działoszyński

prowadzenie: Jacek Dobrowolski (UW, OM)

5 maja 2010, godz. 19, klub Powiększenie, Warszawa, Nowy Świat 27


„Polska” komunałem stoi. Kto o niej myśli, kto próbuje ją opisać, choćby najbardziej trzeźwo i rzeczowo, zawsze prędzej czy później, świadomie lub nie, wpłynie na mielizny komunału, czyli świętej półprawdy, która sama ciśnie się na usta, choć jej oczywistość to fikcja. Półprawdy, czyli głupiej prawdy, będącej też półkłamstwem i półśrodkiem. Potęga komunału sprawia jednak, że czasem rzeczywistość lubi tę głupią prawdę naśladować czy parodiować. Niekiedy dopuszcza nawet do prawdziwego sabatu komunałów. Upiory i dziady mają wtedy swój zlot i hulają po zbiorowej świadomości, upajając się swą władzą nad nami. Głupota bez przeszkód opowiada swoją hipnotyczną historię wpatrzonym w nią jak w święty obraz rzeszom. Co gorsza, po przeciwnej stronie tej niepohamowanej sakralizacji „Polski” także czai się komunał. Komunał taniej profanacji, głupiego odrzucenia, małodusznego lekceważenia. Albo „Mater Polonia”, albo „dziki kraj”. Wydaje się, że nie ma alternatywy dla tych dwóch przeciwstawnych schematów; że pomiędzy sakralizacją a profanacją nie ma miejsca na nic bardziej twórczego; na inwencję i rozwój. Czy próba dekomunalizacji „Polski” nigdy nie będzie się mogła powieść?