Wieczór z "Filozofią głupoty" J. Dobrowolskiego - fotorelacja

Autor: 

14.06.2007

Michał Herer, Adam Lipszyc, Jacek Dobrowolski

red. nacz. OM Paulina Kwiatkowska

Jacek Dobrowolski

foto: von hirsch

Z Archiwum: 

Myśleć Marksem

Zaktualizowano 22.01.2009 - UWAGA! Zmiana pory wydarzenia na godz. 18.

Orgia Myśli oraz Instytut Goethego w Warszawie 

zapraszają na czwarte spotkanie z cyklu ORGIA Z MYŚLĄ NIEMIECKĄ 

poświęcone myśli Karola Marksa 

Myśleć Marksem 

Z udziałem Michała Kozłowskiego (IF UW), Michała Herera (OM) oraz Mateusza Falkowskiego (OM).

Dyskusję poprowadzi Wiktor Rusin (OM).

Piątek, 23 stycznia 2009, o godz. 18.00

W Instytucie Goethego przy ul. Chmielnej 13a.

Co i rusz – choć może zwłaszcza ostatnio, „w dobie kryzysu” – słychać głosy o aktualności Marksa, o konieczności powrotu do teorii zawartych w Kapitale, dzięki którym pojmiemy wreszcie sprzeczną logikę kapitalizmu. Oporni wobec tych wezwań podnoszą z kolei argument, że przemysłowy kapitalizm analizowany przez autora Rękopisów ekonomiczno-filozoficznych od dawna już należy do historii.

Czytaj także: Michał Herer: Rana imieniem Marks - wprowadzenie do dyskusji

Najnowsze w Orgiastycznym Słowniku Komunałów - Michał Herer: Warto rozmawiać

Dodano 05.01.2009

Oczywiście, filozofia, nie będąc ani nauką, ani zwykłą opinią, często przybiera formy właściwe dla tamtych dyskursów, już to pogrążając się w sporach światopoglądowych, już to przymierzając królewskie szaty naukowości i czyniąc z argumentacyjnej ścisłości swego fetysza. Świadczy to jednak raczej o jej lęku przed podjęciem wyzwania, o niemożności sprostania własnemu statusowi, który wcale nie wymaga tego rodzaju neofickiego zapału. W istocie filozofia staje się najciekawsza tam, gdzie porzuca etos dyskusji i „forsuje” pewną interpretację, samą jej siłę uznając za wystarczający argument. Nie jest to wprawdzie warunek, ale na pewno jeden ze znaków rozpoznawczych myśli intensywnej i płodnej, która więcej niż o swoje „racje” dba o to, by się do końca i adekwatnie wyrazić. Mowa tu znów raczej o stylu myślenia czy pisania, a nie o odbywających się rzeczywiście dyskusjach filozoficznych.

Czytaj dalej 

Krótkie wprowadzenie do rzeczy, których wciąż nie nauczyliśmy się od Nietzschego

Dodano 13.12.2008

Być może najważniejsze, co Nietzsche próbuje osiągnąć, sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, jak przebierać wśród prawd, jak być wybrednym w świecie relatywnym? Jak nie dać się przytłoczyć nadmiarowi interpretacji? Jak nie być głupim tam, gdzie nie sposób być mądrym, ale zarazem nie być tak naiwnym, by cokolwiek wykluczyć i dać się sprowadzić do „uniwersalnego minimum”? A więc – poszukujemy kryterium maksymalistycznego doboru inkluzywnego.

Czytaj dalej

Rzeczy, których wciąż nie możemy nauczyć się od Nietzschego

Dodano 06.12.2008

Orgia Myśli, Instytut Goethego w Warszawie oraz

wydawnictwo słowo/obraz terytoria

zapraszają na trzecie spotkanie z cyklu

ORGIA Z MYŚLĄ NIEMIECKĄ

poświęcone myśli Friedricha Nietzschego

Rzeczy, których wciąż nie możemy nauczyć się od NIETZSCHEGO

Z udziałem Małgorzaty Łukasiewicz, Michała Pawła Markowskiego (UJ), Jacka Dobrowolskiego (OM).

Dyskusję poprowadzi Michał Herer (OM).

Piątek, 12 grudnia 2008, o godz. 18.30

W Instytucie Goethego przy ul. Chmielnej 13a.

Jünger - zapis dyskusji z 17.X.2008

Dodano 22.11.2008

Przedstawiamy dyskusję pt. "Brunatny – kolor literatury i doświadczenia" z udziałem Wojciecha Kunickiego, Jacka Szabana, Wiktora Rusina i Michała Herera, która odbyła się podczas pierwszego wieczoru Orgii z Myślą Niemiecką w Instytucie Goethego w Warszawie.

FOTORELACJA

[Wojciech Kunicki] Musimy tu respektować, pewną – powiedzmy – fikcjonalność postawy Jüngera, fikcjonalność która wpisana jest zasadniczo w postawę dandysa (takiego jak choćby Oscar Wilde). Dandys spogląda na rzeczywistość z dystansem, ale z drugiej strony zdaje sobie sprawę z faktu, że jest także uczestnikiem spektaklu. Ta podwójna perspektywa wynika oczywiście z perspektywizmu Nietzscheańskiego. Tu uważam, że należy podkreślić ważne dla Jüngera nietzscheańskie inspiracje. W kwestii tego, co Pan [do WR] powiedział na temat jego stosunku do kultury itd. byłbym raczej ostrożny. Sam poniekąd zawiniłem, pisząc kiedyś, że Jünger przechodzi na pozycje konserwatywne, nie precyzując, na czym ten konserwatyzm polega. Pan też zauważył, że nie chodzi o konserwatyzm „muzealny”, niemniej jednak sądzę, że Jünger, wchodząc w piekło I wojny światowej, nie wiedział, co się będzie działo. Pamiętajmy, że maturę robił – w trybie przyspieszonym – w trakcie wojny; gdyby nie wojna prawdopodobnie nie zrobiłby jej w ogóle – był bardzo złym uczniem i generalnie tylko czytał, to wojna pozwoliła mu uzyskać status człowieka wykształconego…