Wieczór z "Filozofią głupoty" J. Dobrowolskiego - fotorelacja
14.06.2007

Michał Herer, Adam Lipszyc, Jacek Dobrowolski




red. nacz. OM Paulina Kwiatkowska


Jacek Dobrowolski
foto: von hirsch
Z Archiwum:
Dodano 13.05.2009
Orgia Myśli, Instytut Goethego w Warszawie oraz Wydawnictwo W.A.B
zapraszają na ósme spotkanie z cyklu
ORGIA Z MYŚLĄ NIEMIECKĄ
poświęcone myśli W. G. Sebalda
Sebald: cisza na wygnaniu
z udziałem Małgorzaty Łukasiewicz, Andrzeja Kopackiego (IG UW, LnŚ) oraz Jacka Dobrowolskiego (OM).
Dyskusję poprowadzi Wiktor Rusin (OM)
WTOREK 19 maja, o godz. 18.30, w Instytucie Goethego w Warszawie, przy ul. Chmielnej 13a
Jeżeli wiek dwudziesty w literaturze, u którego początku leżały m.in. paniczna, nieubłagana logika u Kafki i natarczywa przewrotność pamięci u Prousta, już się skończył, to zakończył się nie hukiem, nie skomleniem, ale ciszą. Ciszą, która dlatego fascynuje i boli, że nie może zamilknąć, nie da się jej nie usłyszeć: W.G. Sebald – „ostatni jak dotąd prawdziwie wielki pisarz”. Brzmi to może pusto, więc lepiej byłoby powiedzieć: oto dzisiaj rzadka figura skupionego autora, który traktował swoje pisanie całkowicie serio i którego powaga nigdy nie jest (a nieczęsto się to zdarza) niepoważna.
Dodano 06.05.2009
Co innego Steven Bosnitch, szef oddziału SS Diamond Kraj. Jak głosi plotka, powtarzana szeptem podczas wspólnych pracowych wyjść na szklaneczkę łiskacza (dziewczyny zamawiają wtedy wódkę z sokiem albo słodkie Martini), Bosnitch już przed wielu (podobno 9) laty, jeszcze w Milwaukee, Wisconsin, wykazał się głębokim - i nikt nie wątpił, że instynktownym, co obrazowało tylko skalę jego talentu – zrozumieniem dla istoty idei „pozyskiwania nowych obszarów medializacji". Jeszcze jako zwykły junior manager zadał sobie Bosnitch pytanie; „kiedy tak naprawdę ludzie tracą najwięcej czasu, który mogliby przeznaczyć na odbiór reklamy? Czyli, mówiąc bardziej ściśle, gdzie leży najwięcej niewykorzystanej i taniej czasoprzestrzeni, nadającej się na skuteczną medializację?" W pierwszej kolejności rozważył oczywiście obszar snu. Napotkał tu niestety szereg trudności, które nie będąc prawdopodobnie, w co gorąco wierzył, nie do przezwyciężenia, chwilowo powodowały, że obszar ten, mimo wielkich perspektyw i kolosalnego potencjału, nie nadawał się na razie do bezpośredniej i natychmiastowej eksploracji. Oczywiście kolonizacja przestrzeni snu pozostać miała nadal osią zainteresowań i obszarem dalekosiężnych wizji Bosnitcha, wizji, z którymi wiązał wielkie nadzieje i których urzeczywistnienie mogłoby za jednym zamachem wynieść go - był tego absolutnie świadom - na pozycje nr 1 w SS, a prawdopodobnie w całym światowym rankingu pionierów Powszechnego Zrynkowienia.
Czytaj dalej
Dodano 20.04.2009
Orgia Myśli oraz Instytut Goethego w Warszawie
zapraszają na siódme spotkanie z cyklu
ORGIA Z MYŚLĄ NIEMIECKĄ
poświęcone Wernerowi Herzogowi
Werner Herzog: kino wielkiej zdrady
z udziałem
Andrzeja Wernera (IBL PAN), Wojciecha Michery (IKP UW) i Pauliny Kwiatkowskiej (IKP UW, Orgia Myśli).
Dyskusję poprowadzi Mateusz Falkowski (Orgia Myśli).
Piątek 24 kwietnia 2009, g. 18.30, Instytut Goethego w Warszawie, przy ul. Chmielnej 13a.
Orgia Myśli, Instytut Goethego w Warszawie oraz Klub Powiększenie zapraszają na:
Ćwiczenia z demontażu: cztery spotkania poświęcone filmom Wernera Herzoga
22 kwietnia (środa), godz. 18.00 – Aguirre, gniew boży (Mateusz Falkowski, OM)
23 kwietnia (czwartek), godz. 18.00 – Spotkania na krańcach świata (Krzysztof Wolański, SNS PAN)
25 kwietnia (sobota), godz. 16.00 – Stroszek (Wiktor Rusin, OM)
26 kwietnia (niedziela), godz. 18.00 – Fitzcarraldo (Agnieszka Rostropowicz, Tomasz Rutkowski, Sekcja Filmu IKP)
Wszystkie spotkania odbywają się w klubie Powiększenie (ul. Nowy Świat 27, w podwórzu).
Dodano 14.04.2009
Niewykluczone, że udało się Leibnizowi narzucić późniejszym interpretatorom przynajmniej część własnych schematów kategorialnych, tak iż patrzą nań oni, a za nimi my, tutaj, za ich pośrednictwem, przez ich pryzmat. Dorzućmy tedy jeszcze jeden komentarz, który jeszcze silniej pogrąży nas w mętnych analogiach i niebezpieczeństwach dziwacznego, bo odwróconego poniekąd biografizmu, „kontrbiografizmu” być może: „był szczupły i blady: wysmukłe palce przedłużały jego pokryte mnóstwem linii dłonie. Oczy, zawsze słabe, odsuwały od niego zniewalające obrazy wzrokowe. Chodził z pochyloną głową i nie znosił nagłych ruchów. Cieszył się zapachami i czerpał z nich prawdziwe pokrzepienie.” Mamy oto wewnętrzne oddzielenie od świata, w który zawsze i bez reszty się angażuje, ale bez złudzenia bezpośredniego kontaktu z zewnętrzem, jakie daje dystansujące spojrzenie – zmysłowość raczej bezpośrednia, bliska, doznania rodzące się od razu w „środku”: węch i słuch (przypomnijmy ulubiony i często wykorzystywany przykład z szumem fal). O co chodzi w tym wszystkim? Świadectwem czego mogłoby być zarysowane tu jedynie wstępnie „pojęcie Leibniza”?
Czytaj dalej
Dodano 28.03.2009
Sokrates był postacią z ateńskiej Agory, czuł się niespokojnie poza miastem. „Zbrodnia i Kara” to – zdaniem samego autora – powieść, która (przy całej moralnej i metafizycznej uniwersalności, za którą ją się ceni) „mogła się rozegrać tylko w Petersburgu.” Kafka, a zwłaszcza – explicite – Joyce to, patrząc z naszej perspektywy, sceneria zmierzchu miasta dziewiętnastowiecznego, wielki ruch mas ludzkich, auta i tramwaje pomiędzy gęstą kamieniczną zabudową. Na temat związków Balzaka czy Zoli z przestrzenią współczesnego im Paryża nie ma nawet co się rozwodzić. O wpływie na Baudelaire’a rodzącej się na jego oczach wielkomiejskiej „hausmanowskiej” paryskości, też chyba zbyt już wiele powiedziano.
Przynajmniej od jakiegoś czasu wiemy, że każda myśl, nawet ta wzniosła, sięgająca poza swój czas, ponad swój czas, a może nawet poza każdą konkretną epokę, tworzy się w przestrzeni. Coraz częściej, wraz z upływem stuleci, w przestrzeni publicznej, wielkomiejskiej.
Czytaj dalej
Zobacz FOTORELACJĘ ze spotkania w IG
|