18.05.2005
Bieżący numer „Lampy” przynosi fragment najnowszej prozy Doroty Masłowskiej pt. „Paw królowej”. Trzymamy rękę na pulsie i czekamy z ostateczną recenzją na całość, ale tymczasem ulegamy pokusie wstępnej oceny prezentowanego przez „Lampę” tekstu według czterech podstawowych kryteriów stosowanych przez OM, w skali od 1 do 10. Tak więc Dorota Masłowska otrzymuje od nas:
W kategorii języka utworu: 4-6p
W kategorii „siły uderzeniowej” utworu: 5-6p
W kategorii aktualności i szerokości spojrzenia na świat: 7p
W kategorii poziomu intelektualnego utworu: 2-3p
Co łącznie daje 18-22p. na 40 możliwych. (Ocena może jeszcze ulec zmianie.) Parę słów komentarza:
Fragment potwierdza językowe umiejętności i naturalny talent Doroty Masłowskiej; nadzwyczaj czuły słuch i muzykalność mogłyby pewnie dać jeszcze lepszy skutek, gdyby autorka słuchała ciekawszej muzyki. W sformułowaniu „hip-hopowy poemat dygresyjny” zdecydowanie najbardziej prawdziwy jest pierwszy człon – ale czy „literatura hip-hopowa” to akurat coś, czego najbardziej wyczekiwaliśmy? Mało nam hip-hopu?! (Tym bardziej, jeśli pomyśleć, ilu będzie naśladowców tej mimo wszystko kuriozalnej idei!) „Siłę uderzeniową” oceniamy jednak dość wysoko, a to za sprawą autentyzmu, na którym autorka z Wejherowa nie straciła. Wciąż działa „patos naturszczyka”, który zawsze dodaje mocy (a i przekłada się na aktualność, bo już niestety mniej na „szerokość spojrzenia”) – można więc powiedzieć, że Masłowska utwierdza się w swojej klasie – a jest niewątpliwie klasą samą dla siebie; kimś na naszej scenie lit. wyjątkowym: osobliwością i dziwolągiem, niepoprawnym prowincjuszem, barbarzyńcą, „idiotą” (może świętym?), dzieciakiem, kuną... To właśnie czyni ją zjawiskiem i zapewnia jej miejsce w historii polskiej literatury jako pierwszego homme de foret ery postindustrialnej. Dlatego ocena intelektualna wypada najgorzej – trzeba jednak wziąć na poprawkę, że Masłowska nie ma ambicji na tym akurat polu (i broń Boże nie powinna ich mieć, o ile chce pozostać sobą) – a zjadliwa nieufność i zdrowa plebejska idiosynkrazja na pewno czynią z niej pisarkę inteligentną. Tak więc rekomendacja OM brzmi: można przeczytać.
wolski
');
//-->