Jeszcze nigdy kształt społeczeństwa nie zagrażał istnieniu literatury” – Pascal Quignard.
Rok 2005... Mała, ciasna i duszna Polska już dawno stała się pustynią. Żyjemy poza historią, w zupełnym zawieszeniu; nic nas nie określa, nie wiemy, kim jesteśmy. Jedynym fundamentem jest nasza kulturalna pospolitość, nasza średniość. Bo jeżeli czymś jesteśmy, to tylko tym wszystkim, co we współczesnym świecie płaskie, wykorzenione, tymczasowe, płynne i pozbawione głębszego sensu. Staliśmy się więc czystą estetyką, estetyką nowoczesności. Staliśmy się metaforą świata bezkształtnego i wyzerowanego. W swojej nijakości jesteśmy ostateczni – stanowimy więc awangardę cywilizacji zachodniej... Czyż nie jest to powód do chwały? Ale "krajowa literatura" jeszcze tego nie zauważyła. Jeszcze nie rozpoczęła XXI wieku...
Uważamy, że najwyższy czas na orgię!
Tylko dlaczego "Orgia"? - dlaczego nie "trawnik", "piwnica", "strych", "salon"?...
Zamierzamy stworzyć nową jakość; zaczynamy od tytułu, ale na nim nie skończymy... Nie chcemy być magazynem, katalogiem, jadłodajnią, nie będziemy gazetką ani świetlicą, nie zaimponujemy nikomu liczbą dzieł i autorów, nie stworzymy środowiska, będziemy mgławicowi, będziemy rozbłyskiwać w cieniu. Orgiastyczną wielość stworzymy dzięki selekcji...
...A dlaczego "awangarda"? Dla odróżnienia, dla samego "avant", być może... Bo nie trawi nas nostalgia, raczej nuda... Ale nie będziemy narzekać na czasy - lepiej uczyńmy wzniosłą ich płaskość, uświęćmy panowanie nonsensu.
Hasło awangardy nie ma dla nas nic z dogmatyzmu. Awangardowe znaczy naszym zdaniem: witalne i awanturnicze. A wiek XXI będzie awanturniczy, już jest... I wciąż pozostało coś niecoś do zaatakowania, pozostało może jeszcze do wywołania parę dyskretnych i cichych skandali, skandali neurohormonalnych... (Czym one są? Być może w chwili, kiedy to czytacie, jeden z nich właśnie zaczyna się w waszych głowach...) Awangarda zaskakuje, podąża w nieznanych kierunkach, odkrywa w teraźniejszości niewidzialne prądy, nieprzeczute wstrząsy - oto postulaty tak oczywiste, że aż zapomniane... Ale w czasach epidemii konformizmu i kultu bezpieczeństwa najbardziej aktualne... Konkrety?... Moglibyśmy długo mówić "precz z...", ale szkoda na to czasu...
Żeby to ująć krótko: choć tak wiele jest wydawnictw, czasopism i festiwali, jakoś nieczęsto czytamy coś, co by spełniało nasze oczekiwania, jeszcze rzadziej czujemy się zachwyceni. Jeżeli zdarzają się jakieś sensacje, to jakby małoletnie. Poza tym bezczelne i nieprzyzwoite falsyfikaty. Panuje zły styl. Młodzi pisarze są słabo oczytani. Starzy czytali za dużo polskiej literatury. Coś tylko przyzwoitego nazywa się wielkim. Znacie to? Od teraz możecie o tym zapomnieć. Udowodnimy, że może być inaczej.
Parę zapowiedzi. Jedyne, co nas interesuje, to literatura. Dlatego zamierzamy przede wszystkim prezentować teksty, prozatorskie, dramaturgiczne, liryczne i inne. Chcemy też przedstawiać ich autorów. Ale mamy również zamiar śledzić bieżące sprawy, będziemy mieli swoje komentarze do pewnych zjawisk, stąd dział "Aktualności". Parę zjawisk i wydarzeń być może sami stworzymy... Zależy nam też na tym, by Orgia była miejscem dyskusji na temat teorii i praktyki literackiej, chcemy o tym rozmawiać z autorami i czytelnikami. Rozmawiać poważnie, w stylu wysokim, co nie znaczy wcale "akademickim"... Dlatego nie będzie u nas komiksu. Nie będzie fantastyki. Nie będzie blogowania, plotek i muzyki rozrywkowej. Nie że mamy coś przeciwko, tylko nie lubimy mieszać porządków i obalać niestrzeżonych granic: trzeba być ascetycznym, aby być naprawdę nowoczesnym. Zasadę, by łączyć wysokie z niskim, jak wino z colą, ogłaszamy niniejszym za przestarzałą i niemodną. Orgia nie jest dla każdego. Tylko dla dorosłych.