Manifest OM 2005

Autor: 
Jak wiadomo, wiele jest czasopism literackich, chyba nazbyt wiele.

Nie zamierzamy jednak powiększać ich liczby.

Chcemy, by ich było mniej. Dlatego – będziemy szczerzy.

Dookoła panoszy się przeciętność...

Brak nam już cierpliwości i skromności, żeby to dłużej tolerować. Nudzimy się.

Nie zadowalają nas „dobre książki” – lubujemy się w dystansie, potrzebujemy wyższości.

Jałowa jest ta jazda w środku peletonu, ciasno tu i za mało prawdziwych emocji, nic się nie dzieje.

Dlatego proponujemy trochę przyspieszyć...

Mamy dużo świeżych sił, więc trzeba powiedzieć, że wielu nie wytrzyma konkurencji.

A kogo drażnią te deklaracje, kto wzrusza ramionami, ten już zaczął do nas tracić.

Lepiej niech sobie oszczędzi dalszego trudu.

Kto jednak poczuł dreszcz porozumienia, niech przyspiesza z nami; oby nas wyprzedził!

Pewne rzeczy domagają się wyjaśnienia już na wstępie. Nasze intencje powinny być jasne.

A więc – dlaczego Orgia? Odpowiedź prosta.

Orgia to rozwiązłość... – a my nie zamierzamy się niczym krępować.

Orgia to święto, a my chcemy dać wam więcej świąt.
Z orgii powstał teatr, a my lubimy dramatyzm.
Orgia to wybuch...
A właśnie tego, śmiałości, rozkoszy, dramatyzmu i eksplozji potrzebuje literatura.

Inaczej umrze znudzona sobą.

Albo tak: sztuka to wstrząs, napięcie, emocje, walka – chcemy wreszcie „mocnej rozrywki”!

Dlatego będzie rozrywkowa nasza literatura, będzie słodsza niż wolność,

słodsza niż marzenia... Bardziej czarująca niż reklama i bardziej popowa od papieża.

Zawsze młodzi i nienasyceni, stworzymy nowe kierunki... To nie będzie „proza polska” – z nią kończymy!...

Bo chcemy prozy światowej.

Wielkie słowa? – Ale kto się ich boi? My czujemy ich niedosyt...

Oczywiste prawdy? Zapewne, tylko kto o nich w praktyce pamięta? Który z was, nasi pisarze?

Łatwo to wyśmiać? Ależ my sami pierwsi się z tego śmiejemy – tylko że bez nieczystego sumienia.

Są tacy, którzy sądzą, że literatura powiedziała już wszystko i wyczerpała się.

Ich dowody rzeczowe leżą w księgarniach.

My twierdzimy, że księgarnie ogarnął tylko przejściowy kryzys.

Literatura wiele ma jeszcze do powiedzenia, zaledwie dotknęła polifonii współczesnego życia...

A wiek XXI będzie wiekiem orgii albo nie będzie go wcale!