Forma w podróży - o "Wakacjach" W. Rusina

Sporo podróżowałem, powiedziałem już. Wnioski z tych podróży? Pozorna jest zmiana scenerii, zmiana odległości. Podróże przez pustynię i morze czasem nie mogą równać się podróży, którą odbywa różowy język w szparze między sino nabrzmiałymi wargami.

Istotą wakacji, ich treścią i formą, jest podróż. Podstawową zasadą orga­nizującą narracyjną strukturę Wakacji WiktoraRusina jest dynamika podró­żo­wania.

Wakacje, pierwsza ukończona, choć jak deklaruje autor, będąca elemen­tem większej, planowanej całości, powieść to utwór najbardziej impresyjny w dotychczasowym, bogatym dorobku Rusina. Impresyjność nie jest w tym przy­pad­ku równoznaczna z afabularnością, określa bowiem przede wszystkim kon­stru­kcję powieści i w takim właśnie rozumieniu jest zgodna z teoretycznymi założeniami autora. Struktura kompozycyjna dzieła literackiego odpowiadać ma formalnie kompozycji muzycznej, unikając jednocześnie banalnej stylizacji na me­lodyjność czy harmonijność. Struktury muzyczne i powieściowe traktuje Rusin niemal jak struktury matematyczne, którym fabuła podporządkowana jest na zasadzie kontrastu. Napięcia między treścią a formą wyznaczają przestrzeń literackiego eksperymentu, w ramach którego Rusin stara się przede wszystkim odwrócić modernistyczny schemat „wyzwalania się od formy i poszukiwania treści”.

Bohater Wakacji, Karol Guliwer, nie jest podróżnikiem, nie jest wędrow­cem, pielgrzymem czy poszukiwaczem przygód. Takie określenia automa­ty­cz­nie implikowałoby cały zamknięty zbiór właściwości charakteryzujących, a jed­no­cześnie psychologizujących tę postać. Tymczasem eksperymentalny bohater Rusina jest zaprzeczeniem psychologizmu, również w rozumieniu literackim. Ka­rol Guliwer to postać in statu nascendi, nigdy nie domknięta, „zlepiana” na zasadzie impulsywnego kolażu z elementów czerpanych z różnych, często pozornie sprzecznych porządków estetycznych. Żywiołem bohatera Wakacji jest for­ma, powierzchnia rzeczywistości i powierzchnia rzeczy, pod którymi nie prag­nie on desperacko odnaleźć treści. Forma daje nieograniczone możliwości, dzięki którym powierzchnia zyskuje walor, intensywność i pulsację głębi.

Czym zatem jest dla Karola Guliwera podróż? Czym może ona być dla struk­tury powieściowej Wakacji? Podróż to przede wszystkim moment, który podo­bnie jak święto, zakłada zerwanie czy zawieszenie naturalnego porządku, li­ne­arnego, historycznego biegu zdarzeń. Podróż to zawsze eksces. Jej istotą nie jest wcale odkrywanie nieznanego, penetrowanie odległych przestrzeni czy po­zna­wanie innego. Podróż jest tworzeniem. Dla bohatera powieści Rusina każda ko­lejna podróż staje się pretekstem do wykreowania nie tylko nowego, adek­wa­tnego wizerunku samego siebie, ale przede wszystkim do skonstruowania nowe­go obrazu rzeczywistości. Materiałem, na którym pracuje, nie są przeko­na­nia, prawdy, przypuszczenia, jednym słowem – myśli, ale czyste, porywająco gład­kie i piękne, sztuczne jak sama sztuka i wiarygodne jak fotografia wizerunki. Bohater w Wakacjach staje się manekinem (nie ma dzisiaj ciała tak wrażliwego, tak harmonijnego jak ciało manekina, nie ma płci równie wilgotnej, równie go­rą­cej, równie kwiecistej jak płeć manekina), rzeczywistość makietą, a każde wy­da­rzenie niezależnym performance’em. I tylko z pozoru ta konstrukcja może się wydawać nazbyt chłodna, dystansująca i nieprzenikniona. Każde wydarzenie chwy­ta bowiem Rusin w momencie jego szczytowej intensywności, tak jakby nie działo się teraz ale kiedyś, nigdy, bądź jakby dopiero miało nadejść.

Podróż jest więc dynamiką stawania się bohatera i rzeczywistości, zaś fo­to­geniczność ich estetyką. Fotogeniczność ma jednak też swoją metafizykę, któ­ra ujawnia się podskórnie w powieści Rusina. Potrzeba nakładania masek, two­rze­nia kopii, konstruowania sobowtórów, kreowania poprzez reprodukowanie każe myśleć nie tylko o gorącej, żywej płci współczesnego manekina, ale rów­nież o śmiertelnym pięknie mumii... Wakacje są między innymi polemiczną ana­lizą fenomenu, który za Bazinem określić można jako podstawową funkcję sztu­ki: ocalenie istnienia przez ocalenie jego zewnętrznego wyglądu.

Lektura fragmentów Wakacji Wiktora Rusina staje się „przeżyciem religijnym”, jedyną modlitwą, jaką znał Karol Guliwer: Panie i Panowie. Żyje­my w pięknych czasach!